Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 marca 2014

Ostatnie tchnienie zimy

Szarość...
szarość bywa szara, ale, jeśli ma się troszkę cierpliwości, potrafi pokazać się nam w innym świetle. Czasem trzeba się troszkę postarać, poczekać, wspiąć wyżej niż inni... ale uwierzcie mi, że warto :)

Może się bowiem okazać, że to, co na pierwszy rzut oka zwykłe jak ten las szary, potrafi nas zadziwić...
Ale nie każdemu pokaże się on taki. Trzeba bardzo chcieć i uważnie patrzeć.






wtorek, 26 marca 2013

Czarne chmury

Zastanawialiście się kiedyś, czy piękno może być straszne?
chyba może.....
ja czasem odnoszę wrażenie, że właśnie takie góry są najpiękniejsze....








niedziela, 17 marca 2013

Z nosem w chmurach

Czasem człowiek musi wspiąć się wyżej i wystawić nos ponad chmury.
Dlaczego?
Może lepiej stamtąd widać niebo? 
A może ziemię?
Jedno jest pewne. Widać inaczej :)








wtorek, 5 marca 2013

Czarny Staw Gąsienicowy

Nie wiem dlaczego ktoś Czarny Staw Gąsienicowy nazwał czarnym. Dla mnie jest on turkusowy.
A może od mrozu i wiatru mi się wszystko pomieszało....







niedziela, 3 marca 2013

Tatry w bitej śmietanie

Pierwsza część zdjęć z tegorocznego wyjazdu w zimowe Tatry.
Pogoda była.... różna.
Pierwszego dnia tak wiało i sypało, że nic nie można było robić.
A potem było już tylko lepiej :)
ale o tym może jutro...





poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Zlodowacenie

Po powrocie z ciepłych krajów trafiłem u nas na równie beznadziejną pogodę i marzę o szybkim zlodowaceniu.Bo 34stopnie to chyba lekka przesada?

Odkopuję więc zdjęcia z pory roku bardziej mi miłej, niż ta teraz.
Normalnie, mam ochotę schować się w zamrażalniku!
:)

i jak przypominam sobie, jak wtedy zmarzłem (było około 60 stopni mniej niż dziś), to aż mi się cieplej na duszy robi :)





a zdjęcia tatrzańskie...

wtorek, 8 maja 2012

Karkonosze


W długi majowy weekend wyjechałem z córkami w Karkonosze.
Przez całą drogę pogoda była do jazdy idealna (chmury, ale sucho).
Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się że zaczęło padać.
A trzeba było jeszcze przypiąć do siebie plecaki i dojść do schroniska.
Tego dnia każdy kto handlował kapokami, płaszczami i foliami przeciwdeszczowymi, zrobił dobry interes :)
My też kupiliśmy trzy worki przeciwdeszczowe po 10 zł każdy, z których jeden zaraz się podarł, drugi przedziurawił statyw, a trzeci założyła najmłodsza Zosia. Nie mam pojęcia, jak to dzieci robią, ale zawsze pod płaszczem jest więcej wody niż leci z nieba. W jej przypadku deszcz padał wybiórczo z góry na dół i z dołu do góry :)

Do schroniska dotarliśmy mokrzy i głodni, każdy zamówił co innego do zjedzenia, po czym ze smakiem spałaszowaliśmy nasze obiady. A deszcz wciąż padał... Pomyślałem, nie targałem ze sobą sprzętu, by leżał bezczynny. Chwyciłem więc statyw i pobiegłem nad pobliski staw. Zlewało się tam piekło z niebem...


Było piekielnie zimno, a niebo zlewało się z ziemią i skałami, stanowiąc swego rodzaju monolit.


Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć, ale zrobiło się ciemno i trzeba było wracać.


Kolejne dwa dni minęły na wyczekiwaniu światła, którego raz było za dużo a raz za mało.
Jedno zdjęcie przykładowe, bardziej środowiskowe niż inne, ale nie umiałem nic więcej zrobić :(
Calutki dzień na nogach z plecakiem i statywem na plecach i jedno zdjęcie:


Potem dopadła nas burza....


zamknięty szlak, lawina, powrót na około w środku nocy.......
zdjęć zero, za to przemokliśmy bardziej niż pierwszego dnia. Nasze stopy przypominały karpatkę :)))
(każdy, kto kiedyś chodził kilka godzin totalnie przemoknięty wie o czym mówię....)
- zdjęć nie mam :)

W ostatni dzień wyjazdu znów niebo zetknęło się z ziemią. Tym razem nie za pomocą deszczu, lecz mgły.
Zeszła po drabinie na ziemię i zapanowała wokół:


Gdzieś zawieszone w niej rosły drzewa....


A im niżej schodziliśmy, było coraz ciemniej i zdawało się, że nieba wokół jest coraz więcej:


Pozostała tylko nadzieja, że gdy wrócimy tu kolejny raz, góry będą czekały i pokażą nam inne swoje oblicze :)

piątek, 27 kwietnia 2012

Tęsknię....

Ale gorąco się zrobiło!
W mieście straszne korki, prawie trzydzieści stopni w cieniu i przynajmniej na razie brak sensownych perspektyw.  
Źle mi z tą pogodą :(
Wszędzie jest skwar, a człowiek sam siebie dotykać nie znosi.... nie ma co. Idzie lato....

Pomyślałem więc o mojej kochanej :)
To, co by mnie teraz ucieszyło, to wielka zaspa śniegu.
Na szczęście mam kilka takich w zanadrzu i z chęcią się mini podzielę :))))




piątek, 16 marca 2012

Jak się to robi?

Nie ma recepty, jak jest najlepiej.
w dodatku każda lubi inaczej...
a co gorsze, zależnie od pogody, pory dnia, roku, humoru i Bóg wie czego jeszcze,
każda, za każdym woli inaczej................

więc nie pytajcie, jak fotografować góry, skoro każda góra jest osobnym, nieprzewidywalnym bytem.
Jest tylko jedna rada - trzeba to robić zawsze z sercem i uczuciem.........




poniedziałek, 12 marca 2012

Bóg i dwie kochanki

Tak.... i jak tu zacząć?
Pisałem już, że kocham zimę? :)
A w ubiegłym tygodniu byłem w Tatrach.
Nie pierwszy raz, ale pierwszy raz prawdziwą zimą.

Co może być piękniejszego, niż dwie miłości na raz w jednym miejscu?

ZIMA I GÓRY !!!!

oj..... działo się! ;-)

Nogi od chodzenia w rakach przestały mnie boleć dopiero przedwczoraj.
A plików z aparatu (żeby nie powiedzieć - zdjęć) mam jeszcze całe mnóstwo!
Nas początek kilka plików zamienionych na zapewne nienajlepsze zdjęcia.
Dla wyjaśnienia, kilka dni przed naszym przyjazdem padał deszcz, potem zamarzł.
A pod nim było metr lub więcej śniegu :)


I pejzaż spowiła skorupa
lodowa, zimna, śliska...
i biel bielsza niż trupia
blask ślepi i ogniem tryska
 
a pod skorupą mięciutkość
zapadam się z każdym krokiem
lecz pragnę brnąć coraz dalej
choć nie ogarniam nic wzrokiem

chóru sprzeczności dwa głosy
śpiewają sonet kontrastów

cień - blask
skwar - lód
noc - brzask

śmiech - smutki
Bóg - wielki
a człowiek - malutki


Być może, każdy ma swój sposób na bycie bliżej Boga.
Jedni widzą go w ołtarzu, inni w pieniądzach, a jeszcze inni potrzebują czegoś tak wielkiego, jak góry...


a może chodzi tylko o to,
by ujrzeć własny cień na przeciwległej górze.......
albo, po prostu, by go tam szukać?
:)


a naszło mnie tak....
przepraszam za przynudzanie.

Na zdjęciach Przemo B. zapraszam na jego stronę tutaj :-)