środa, 5 marca 2014

Ostatnie tchnienie zimy

Szarość...
szarość bywa szara, ale, jeśli ma się troszkę cierpliwości, potrafi pokazać się nam w innym świetle. Czasem trzeba się troszkę postarać, poczekać, wspiąć wyżej niż inni... ale uwierzcie mi, że warto :)

Może się bowiem okazać, że to, co na pierwszy rzut oka zwykłe jak ten las szary, potrafi nas zadziwić...
Ale nie każdemu pokaże się on taki. Trzeba bardzo chcieć i uważnie patrzeć.






czwartek, 20 lutego 2014

Barwy śniegu

Myślę, że większość ludzi gdy słyszy słowo "śnieg" kojarzy je z bielą.
Nam, fotografom, często kojarzy się ono z błękitem nieba i pomarańczem słońca.
Czasem trzeba jednak zweryfikować swoje poglądy...
W tym roku, w lutym na Roztoczu śnieg nie był biały.  Nie dość, że trzeba go było szukać w jarach, to jeszcze zlewał się z tłem... Od tego czasu moje skojarzenia kolorystyczne ze śniegiem uległy znacznym zmianom. A wyglądało to tak:






środa, 12 lutego 2014

Gwiazdy nocą

Czasem nie trzeba wiele pisać...
Czasem wystarczy jeden gest, jedno słowo, jedno zdjęcie.....


środa, 29 stycznia 2014

Horyzont

Horyzont to granica.
Mówi nam o tym to ziemskie, a co już należy do nieba.
Jest dla nas punktem odniesienia.
Jest wyznacznikiem poziomu i przeciwwagą pionów.
Jest miejscem, do którego możesz tylko dążyć, ale nigdy go nie osiągniesz....
Tak? a co, jeśli horyzontu nie ma?
co się dzieje, gdy ziemia zlewa się z niebem, a my stajemy w zupełnie nowej rzeczywistości?






czwartek, 23 stycznia 2014

Zdjęcie i opowieść

Zdjęcia musi być jak opowieść.
I nie musi być to bajka którą znasz. Opowieść ma dziać się w nas. Zdjęcie ma być do niej tylko kluczem. Ma otwierać bramę do wyobraźni i prowokować do przejścia przez nią.

Czasem całą opowieść można dostrzec w małym źdźble trawy, a czasem wędrując przez wiekową puszczę...


Wyobraź sobie małą mrówkę. Pewnego zimnego poranka obudziła się, po drugiej stronie pola lodowego dostrzegła światło. Światło wydawało się tak pięknie świecić, że zapragnęła go dotknąć.
A mrówki, jak wiecie, wolą działać niż myśleć. Ruszyła od razu. Szła i szła po cienkim lodzie. Była jednak na tyle lekka, że lód nie załamywał się pod nią. I choć jej nóżki coraz bardziej marzły, cieszyła się, bo światło wydawało się coraz jaśniejsze, a mrówce było w nim coraz cieplej.


Małe serce radowało się w niej, bo widziała, że jest coraz bliżej. Jednak gdy doszła do krawędzi, okazało się, jak bardzo się myliła. Światło, do którego szła było tylko odbiciem nieba... Zrozumiała to gdy spojrzała w górę. Między chmurami delikatnie świeciło słońce, przyjemnie ogrzewając jej małe czarne ciałko.
Spojrzała się jeszcze raz w taflę wody, która z daleka tak obiecująco wyglądała i zawróciła na brzeg.


Jednak słonce świeciło coraz bardziej i zaczęło rozpuszczać delikatny lód pod jej stopami. Mrówka musiała kluczyć pomiędzy coraz bardziej rozlewającymi się kółkami wody. I nie mam pojęcia, czy udało jej się dotrzeć do brzegu. Musiałem na chwilę odejść, a gdy wróciłem już jej na lodzie nie znalazłem. Ciekawe czu doszła do brzegu, czy woda ją pochłonęła...


A dziś zastanawiałem się, czy w ogóle widziałem tam mrówkę, czy tylko ją sobie wyobraziłem.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Nocne zdjęcia - pokaz

Wczoraj obiecałem, a dziś już informuję :)
Jutro 17 grudnia zapraszam wszystkich chętnych za zebranie okręgu Mazowieckiego ZPFP o 18.00 w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki przy ul. Elektoralnej 12 w Warszawie.

Będę tam gościem. Pokażę ostatnią diaporamę i chyba troszkę coś opowiem :)
A jak będzie się podobało, to pokażę dużo więcej.
Serdecznie zapraszam....



sobota, 14 grudnia 2013

Pochwalę się :)

Nie lubię tego robić, ale powód jest szczególny. Wygrałem festiwal Wizje Natury :-)
Chwalę się, bo nie jest to to jakiś tam konkurs, ale bardzo ważny konkurs. A żeby tego było mało, to moja prezentacja dostała też nagrodę publiczności.
A dwa tygodnie później pierwsze miejsce w konkursie pokazów Sztuka Natury w Toruniu!
Oj, było sporo gratulacji i uścisków dłoni. I było mi bardzo miło.
Po co to piszę? Bo pomyślałem sobie, że warto dzielić się swoimi radościami. Poniżej kilka zdjęć z pokazu.
A w najbliższych postach będą kolejne.
Szkoda tylko, że nie mogę tu zamieścić całego pokazu. Jednak, jeśli będzie go można zobaczyć gdzieś w najbliższym czasie na dużym ekranie, będę o tym informował.





poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ludzie i drzewa

Wszyscy mnie namawiają, bym brał udział w konkursach. Podsyłają linki do nich. A ja jestem uparciuch :)
Bo w sumie, to nawet nie wiem, co ja fotografuję. Ogólnie można powiedzieć, że przyrodę. Ale przecież wartość moich zdjęć jest znikoma. Dla biologa praktycznie żadna. Nie ma w nich pierwiastka środowiskowego, poznawczego ani edukacyjnego.

A konkursy?
W otwartych konkursach zawsze liczą się ludzie.
Niby wszystko, ale tylko pod warunkiem, że wiąże się z tym gatunkiem. Bo czyż jest coś ciekawszego i wspanialszego niż homo sapiens?

Czym są moje zdjęcia drzewek przy reportażach z kolejnych wojen, na których w tak bezpośredni sposób widzimy jak bestialsko jeden homo traktuje drugiego? Albo jak biedne potrafią być małe dzieci homo w pewnym szpitalu na Białorusi albo w afrykańskiej wiosce.

Potem inni homo oglądają takie zdjęcia na wystawach i przeżywają je. Uwrażliwiają się na nieszczęścia drugich homo i szybko wracają do domów, bo już późno i kotlety schabowe stygną.

Moje enty nie potrzebują imion, nie prowadzą wojen, nie leżą w szpitalach, a ich dzieci niezauważone zadeptujemy lub kosimy nieświadomie. Czasem tylko coś powiedzą. Ale żeby to usłyszeć trzeba chcieć słuchać i nie bać się, bo nie zawsze usłyszymy miłe rzeczy...